Nhật ký ma cà rồng

W bibliotece udało nam się dowiedzieć, gdzie znajduje się mniej więcej ta cała Polska, był z tym pewien kłopot, bo okazało się że nie ma jej na naszych mapach, ale udało się go na szczęście rozwiązać. Dowiedzieliśmy się, że takie odległości Kuei-jini pokonują w świecie Yin, Yang, albo naszym świecie. Nie czuliśmy się na siłach przebywać tak długo w świecie duchów, więc niewiele myśląc wsiedliśmy w pociąg i pojechaliśmy prosto do stolicy. Po drodze ustaliliśmy, że potrzebujemy jakichś lewych dokumentów, żeby móc polecieć samolotem. Wielodniowa podróż statkiem mogłaby być dla nas problematyczna.

Na miejsce dotarliśmy nocą i od razu przeszliśmy do realizacji planu. Odwiedziliśmy czynne jeszcze bary i Soo Won miała okazję poćwiczyć w praktyce swoje moce. Czytając umysły ludzi dotarliśmy do odpowiednich osób, którzy niestety okazali się niehonorowi. Pokazaliśmy im nasze Wing Chun. Tak czy siak, zdobyliśmy potrzebne dokumenty dla mnie oraz papiery na przewóz dwóch trumien z ciałami. Ja jako najbardziej ludzki i mniej podatny na słońce zostałem pasażerem samolotu, a Soo Won i Hoang trumien. Podróż przebiegła bezproblemowo, a w Warszawie po jakimś czasie nawet udało mi się znaleźć trumny i uwolnić towarzyszy z ciemności.

Soo Won wybrała trochę lokalnej waluty i poleciliśmy taksówkarzowi zawieźć nas w miejsce, gdzie mieszka najwięcej Wietnamczyków. Wysiedliśmy przy ogromnym targowisku. Naszą uwagę jednak przykuła osoba na dachu budynku po przeciwnej stronie ulicy. Zaczęliśmy ją śledzić i o to poznaliśmy naszą pierwszą wampirzycę z tego miasta. Sympatyczna Chinka Lao Tsu zaprowadziła nas do Pałacu w którym mieszkają chyba wszyscy miejscowi Kuej-jini. Został nam przydzielony pokój, a my zabraliśmy się ze poznawanie współlokatorów.

 

(no w końcu jesteśmy na miejscu, arghh..)

Comments

Althea88 dragomir_vvc

I'm sorry, but we no longer support this web browser. Please upgrade your browser or install Chrome or Firefox to enjoy the full functionality of this site.