Nhật ký ma cà rồng

Otchłań, czyli tam i w kółko.

Szliśmy za Rzymianami przez jakiś czas i zauważyłem że coraz bardziej się odmóżdżam w tym miejscu. Jeden z żółtków nagle zauważył że znikneła ta mała żółtka Sułon i wszyscy nagle postanowili że muszą ją szukać. Mogła się zgubić w tłumie czy cośtam, ale ta czarna żółtka powiedziała że nieee, to miejsce na nas działa jakoś i musimy się odłączyć i nie możemy iść glębiej. To jak mamy znaleść mistrza inaczej?

Powiedziała że pójdzie ją poszukać, a my mamy zaczekać. No to siedzimy jak debile i nagle słyszymy jej wrzask. Biegniemy do komnaty obok, a tam jakiś straszny stwór, który okazał się wampirem z klanu nosferatu. Wygląda na to że też się zagubił tam i nie wie jak wyjść, więc powiedział że pomoże szukać babek jak pomożemy jemu. No to zaczął węszyć jak pies z jednym żółtkiem i coś znaleźli, jakąś szmatkę czy coś. I było rozwidlenie i poszliśmy w prawo i tam znaleźliśmy dużą grotę z jebanym 5 metrowym wilkołakiem! Postanowiliśmy zawrócić. Okazało się że tunel to pętelka prowadząca do wilkołaka. Przywołali ducha zeby sie coś dowiedzieć  i okazało się że on (wilk) sprowadza koszmary i więzi duchy i Kuri sobie szła i zniknęła. Chcieliśmy zawrócić ale się nie dało, więc postanowiliśmy skonfrontować bestię, która nas przeniosła do Mexyku!

A właściwie do zaginionego miasta majów. Ludzie (prawdziwi chyba, dobrze smakowali) mieszkali tam w piramidkach i nie chcieli nas złożyć w ofierze! Za to natarli olejkami i farbami i przenocowali 3 dni do pełni a potem odprawili rytuał dając nam bijące serce do zjedzenia i pojawiliśmy się na podłodze jaskini z zaginionymi duperami! Grubo!

Comments

Althea88 LukaszWojcik

I'm sorry, but we no longer support this web browser. Please upgrade your browser or install Chrome or Firefox to enjoy the full functionality of this site.