Nhật ký ma cà rồng

Otchłań, czyli tam i głębiej

Zaginione dupery cośtam pamiętały co się z nimi dzialo, ale niewiele. Więcej kojarzyła starsza, i twierdziła że jak odprawiliśmy rytuał w tamtej dziwnej krainie, to możemy iść głębiej, bez postradania zmysłow.

Poszliśmy głębiej i coraz mocniej wyczuwałem mojego Mistrza. Zaczeło się robić coraz ciemniej, okolica przypominała morze ciemności z dziwnymi wielorybami i innymi mackami przepływającymi obok.

Na naszej ścieżce stanął The Cień, który poedział że jak chcemy do miszcza, to musimy być jak cienie. Ja że spoko. Weszliśmy na arenę, na której pojawiły sie trzy macki z ciemności. Wyrwaliśmy je bardzo łatwo. Potem pojawił się Duży Cień i Dwa Średnie Cienie, co zaczeły przywoływać wpizdu macek. Rzuciłem się na nie ze swoimi kłami, używając mocno krwi i akceleracji, twarde były jak fiks, ale mało robiły sukinsyny. W końcu pękły jak balonik, a my mogliśmy iść dalej.

Comments

Althea88 LukaszWojcik

I'm sorry, but we no longer support this web browser. Please upgrade your browser or install Chrome or Firefox to enjoy the full functionality of this site.