Nhật ký ma cà rồng

Dziennik Soo Won wpis 11

Drobne niesnaski

Gdy dotarliśmy do pałacu, Huang poprosił Żywiołaka, by miał oko na nasze skarby, co go w wyraźny sposób obraziło. Na efekty nie trzeba było czekać długo. Zostaliśmy wezwani do Sakury, której o naszej małej wycieczce doniosła Kurin. Atmosfera była dość napięta, jednak udało nam się przedstawić Sakurze, jak istotny wpływ na nasz rozwój miała ta przygoda. Starsza rozkazała nam odpłacić społeczeństwu za wyrządzoną szkodę. Może wyremontujemy razem z braćmi jakąś szkołę, czy park. Żałuję, że nie byłam obecna w czasie, gdy bracia podejmowali tę decyzję – być może udałoby mi się odwieść ich od zdobywania tego doświadczenia. Co gorsza, zdaje się, że szalony wampir zapomniał o tym, że chciał otwarty kanał narkotykowy, za to moi bracia są bardzo napaleni do pomysłu dalszego maczania się w świecie przestępczym. Łącząc te dwie historie zdaje się, że najlepszym pomysłem jest zdeponowanie tego, co zdobyliśmy w napadzie do banku szwajcarskiego.

Już wcześniej poprosiliśmy Szuckiego, by założył firmę dla Zbędnego, teraz dodaliśmy mu jeszcze zlecenie znalezienia dla nas lokali handlowych. Phuang chce mieć salon masażu, a obok niego otworzymy sklep z urnami i dewocjonaliami, dlatego poszukiwana jest lokalizacja niedaleko cmentarza.

Postanowione zostało, że w fabryce wysadzimy wielki piec hutniczy. KinJini załatwią nam materiały wybuchowe, według ich słów dostaniemy je za 3 tygodnie. Szucki znalazł nam również kontakt do profesora, który jest specjalistą od wielkich pieców. Przeszłam się do niego przedstawiając się jako studentka z wymiany pisząca pracę dotyczącą bezpieczeństwa przy wielkich piecach. Obiecał zostawić na wydziale plany tego, znajdującego się na Ursusie oraz obiecał dalszą pomoc.

Comments

Althea88 basbas

I'm sorry, but we no longer support this web browser. Please upgrade your browser or install Chrome or Firefox to enjoy the full functionality of this site.